Wojslandia
www.wojslandia.blogspot.com
0
24

Zdrowie psychiczne Matki karmiącej

Wojslandia
www.wojslandia.blogspot.com
0
24

Kobieta - matka musi stawać przed wieloma wyborami, codziennie. Rezygnuje z wielu rzeczy, z siebie, swojej kariery, realizowania swoich pasji czy spotykania się z przyjaciółki kiedy tylko zachce. Gdy pojawia się dziecko, świat odwraca się o 180 stopni, i to jest wiadoma sprawa. Niemniej, czasem nawet gdy się jest szczęśliwą i spełnioną w swoim macierzyństwie, są takie dni, ze brakuje sił. Człowiek ma ochotę rzucić wszystko i uciec. Często takim momentem, zaraz po przygodach z nawałem pokarmu czy kolkami, jest załamanie związane z karmieniem piersią wpóźniejszych miesiącach. Moja droga związana z karmieniem piersią nie była usłana różami od samego początku. I jestem na to gotowa, że znajdzie się tu hejt dla mojej nietolerancji rzekomej czy przemądrzalstwa niejakiego, ale tak już mam, tak myślę i zdania nie zmienię w pewnych kwestiach. Zaczynając, już będąc w ciąży zawzięłam się, że będę karmić córeczkę piersią, bo to zdrowe, najlepsze dla dziecka, wygodne i tanie. Jako, że Marysia urodziła się w 37 tygodniu, była malusieńka i tak szalenie zależało mi żeby wynagrodzić jej ten ciężki czas spędzony w moim brzuchu, kiedy to nie dość, ze miała małowodzie, była ułożona pośladkowo, to od 25 tygodnia ciąży, walczyłyśmy by tę ciążę utrzymać. I tak bardzo chciałam jej wynagrodzić to wszystko, że się zawzięłam, pomijając ból po cesarce, po której zbierałam się gorzej niż bym przewidziała w najgorszych scenariuszach, już w pierwszej dobie wyciskałam z siebie tę drogocenną siarę próbując nafaszerować swoje dziecko nią tak, by stanowiła klosz odpornościowy na całe życie. Takie cudne wyobrażenia tego karmienia z wpatrzonym dzieciątkiem w twoje oczy jedzące maminego cycusia miałam, że gdy się okazało, że się nic nie udaje, że maleństwo ważące niespełna 2,5 kg ma główkę mniejszą od wielkiej piersi, która w dodatku ma wklęsłe sutki uniemożliwiało karmienie. Mała nie umiała jeść za nic w świecie! W dodatku pomoc położnych na oddziale była fatalna. Jak już przychodziły pomóc, to co chwila inna z innymi teoriami i poradami laktacyjnymi. Początkowo nie miałam pokarmu, to był koszmar. W drugiej dobie, kiedy już zaczęłam jako tako się poruszać, wzięłam Marysię do osobnego pokoju za ścianą, gdzie robili pielęgnację noworodków, był tam taki fotel bujany, wielki na babkę metr siedemdziesiąt pięć, ale usiadłam z tą moją małą wygłodniałą istotką, nogi mi wisiały, za nic w świecie nie było wygody karmienia, ale zaczęłam nas uczyć. Ona zasypiała, denerwowała się, kążde kilka sekund owocnego karmienia było dla mnie wielką nagrodą. Jednak to wielki wysiłek dla takiego maleństwa. Minęła pierwsza godzina starań, druga, trzecia, zmieniły się położne na zmianie. Przyszła noc, a ja nadal tam siedziałam z nią i uczyłam nas tej pięknej przygody, która wtedy była katorgą dla nas obu. Spędziłam 6 godzin na tym fotelu. Położne przychodziły proponowały dokarmienie, kazały mi iść się położyć "...bo zaraz nam Pani zemdleje", Marysia była nienajedzona, już bardzo płakała. O 3 w nocy oddałam ją jednej z położnych. Siedziałam w łazience i ryczałam. Ryczałam tak mocno, że wszystko mnie jeszcze bardziej bolało. Bo co ze mnie za matka, która nie potrafi nakarmić własnego dziecka?! Mała przyjechała w łóżeczku po jakiś 15 minutach, najedzona i zadowolona, zaraz zasnęła. Przyszedł czas wypisu ze szpitala, ja nie dałam za wygraną. Kupiłam mieszankę jak radziły położne, ale w domu, w naszych cudownych warunkach, na wygodnym fotelu, z poduszką do karmienia, w spokoju, wszystko wyglądało inaczej. Karmiłam Marysię godzinami, wrastałam w fotel, żeby nauczyła się jeść. Dałyśmy radę. Doczekałam się tych sarnich oczu wpatrzonych we mnie podczas jedzenia. To najpiękniejszy widok. To nasze chwile, takie intymne, bliskie, jedyne. Dało się. Były problemy, zapalenia, ból. Jednak mój upór wygrał, a przecież mogłam powiedzieć, że nie miałam pokarmu, no bo nie miałam. Do tego te wklęsłe sutki. Nasza przygoda trwała rok. Uważam, że rok to optimum. To jest bardzo indywidualna kwestia, ale przy obecnych badaniach i tak nieźle bo z ostatnich statystyk wynika, że po 6 miesiącu życia dzieci karmionych wyłącznie piersią jest 3,7%. Karmienie drugiej córeczki, Zuzi było o wiele łatwiejsze. Umiałam, wiedziała co i jak, pierś matki była gotowa do karmienia jeszcze mniejszej niż Marysia istotki. Istotka ta jednak chyba silniejsza, lub bardziej żarłoczna. Dorwała się pierwszego dnia i trwało tak do 11 miesiąca. I gdy z Marysią, później już karmienie było samą przyjemnością, z racji tego, że była jedynym dzieckiem, miałam więcej czasu, mogłam jej dawać siebie w 100%, z Zuzią bywało różnie. Jak to z drugim dzieckiem. W pośpiechu, na rękach, na stojąco, mieszając poranną owsiankę, w aucie i te wiecznie, przerwane noce. To dziecko nie spało, ono wiecznie czuwło i czasem nie zdążyłamsię położyć, by znów musieć ją nosić i karmić, taką miała chęć bycia przy mnie. Życiowi doradcy ;) twierdzili, że mleko już zbyt wodniste, że dziecko się nie najada. To nie prawda, dziecko się najada mlekiem matki zawsze, tym bardziej, ze zjadło naleśnika na kolację, bo prawie ma już roczek, ale potrzebuje być blisko. Tym bardziej Zu, ona przywarła do mnie tak mocno, że jej lęk separacyjny trwał do 13 miesiąca. I to było najbardziej uciążliwe, męczące i nie będę tu kłamać, że było pięknie i kolorowo. Tylko niewyobrażalnie wielka miłość do niej była w stanie powstrzymać mnie czasem przed czynami nieludzkimi :D Ale na jeden czyn, dla niektórych nieludzki, się zdecydowałam i zaczęłam podawać powoli mojej przywartej córce mieszankę. Trwało to długo, nauczyła się pić z butli. I to wieczne wiszenie na mnie i cycuchu się zakończyło, bo przecież do diaska, mój komfort psychiczny też się chyba liczy, prawda?! Muszę ją jeszcze oduczyć wkładania mi za bluzkę ręki, OMG jak mnie to wkurza - miała któraś z Was taki przypadek?! I choć wiem, że za niedługo ocknę się bez mojego przywartego ssaka do mnie i może nie zdążę zauważyć nawet, że ta przepiękna przygoda zwana "mleczną drogą" się w moim życiu zakończyła. Ale co wygrałam dla swoich dzieci, to nasze :) I z wielką łzą w oku będę oglądać te zdjęcia, bo już nigdy tak pięknie, z tak wielką miłością i zaufaniem nikt nie będzie się na mnie TAK patrzył.

Opowiedzcie mi swoją historię z karmieniem... <3 

Wojslandia

Podobał się artykuł?

Przyznaj mu ocenę

24
0
Udostępnij artykuł:

Autor:
Wojslandia
Blogerka
www.wojslandia.blogspot.com

Skąd czerpię energię? Z pasji do życia! Znajdziesz u mnie masę inspiracji, porad, przepisów. Dla dorosłych i dla dzieci. Zdrowo i nieszablonowo. Wnętrza, kuchnia i zwariowana rodzina - Aga, Kuba i dwie Rozkoszniaczki - Marysia i Zuza. Witaj :)


Komentarze:

Basienka
post napisany:

Psychika kobiety w czasie karmienia jest szczegolnie wrazliwa, dlatego nalezy dawac kobiecie duzo wsparcia ze.strony najblizszych


0 0
zgłoś post
do moderacji
Marlin992
post napisany:

Super artykuł. Zdrowie psychiczne matki jest bardzo ważne i wpływa na laktacje.


1 0
zgłoś post
do moderacji
Marlin992
post napisany:

Super artykuł. Zdrowie psychiczne matki jest bardzo ważne i wpływa na laktacje.


1 0
zgłoś post
do moderacji
O
post napisany:

Mam znajomą której córka ma prawie 1.5 roku i potrafi w środku nocy dobrać się do mamy cyca podczas gdy ona śpi. Orientuje się dopiero rano że córka śpi na piersi więc jak widać różnice to w życiu bywa ale najważniejsze jest żeby czuć się spełnioną w roli matki


1 0
zgłoś post
do moderacji
O
post napisany:

U nas ta wspaniała droga już się zakończyła ale wspominam ją z utęsknieniem zwłaszcza że chciałam karmić dłużej ale z powodu pobytu w szpitalu mojego maluszka z powodu zapalenia oskrzeli mię udało mi się go karmić dłużej niż 6 miesięcy


1 0
zgłoś post
do moderacji
O
post napisany:

Świetny artykuł


2 0
zgłoś post
do moderacji
Aurae
post napisany:

8mcy synek i karmimy się nadal, już mniej chce cyca przez zęby i stałym pokarmem też się już "najada" Ale mam nadzieję dobić do roku czasu


2 0
zgłoś post
do moderacji
Madzialenka87
post napisany:

super artykuł :) 



my nadal się karmimy....malec ma pewie 9miesiecy i uwielbiamy oboje się przytulać czuć swoją skórę , wymieniać się uśmiechami.......za nic bym tego nie oddała :) 



2 0
zgłoś post
do moderacji
Zgłoszenie postu do moderacji

Pomóż nam zrozumieć, co się stało

Krótko uzasadnij przyczynę zgłoszenia posta

Zgłoszenie postu do moderacji

Twoje zgłoszenie zostało przyjęte

Nasi moderatorzy przyjrzą się zgłoszonej przez Ciebie sprawie

Polecane produkty
Dermedic:

Nawilżająco-kojący krem uzupełniający lipidy
Nawilżająco-kojący krem uzupełniający lipidy
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »
Ochronny krem specjalny SPF 15
Ochronny krem specjalny SPF 15
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »

Polecane produkty Dermedic:

Nawilżająco-kojący krem uzupełniający lipidy
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »
Ochronny krem specjalny SPF 15
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »

Polecane produkty Dermedic:

Nawilżająco-kojący krem uzupełniający lipidy
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »
Ochronny krem specjalny SPF 15
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »