Wojslandia
www.wojslandia.blogspot.com
0
44

Zdrowie psychiczne Matki karmiącej

Wojslandia
www.wojslandia.blogspot.com
0
44

Kobieta - matka musi stawać przed wieloma wyborami, codziennie. Rezygnuje z wielu rzeczy, z siebie, swojej kariery, realizowania swoich pasji czy spotykania się z przyjaciółki kiedy tylko zachce. Gdy pojawia się dziecko, świat odwraca się o 180 stopni, i to jest wiadoma sprawa. Niemniej, czasem nawet gdy się jest szczęśliwą i spełnioną w swoim macierzyństwie, są takie dni, ze brakuje sił.

Człowiek ma ochotę rzucić wszystko i uciec. Często takim momentem, zaraz po przygodach z nawałem pokarmu czy kolkami, jest załamanie związane z karmieniem piersią w późniejszych miesiącach. Moja droga związana z karmieniem piersią nie była usłana różami od samego początku. I jestem na to gotowa, że znajdzie się tu hejt dla mojej nietolerancji rzekomej czy przemądrzalstwa niejakiego, ale tak już mam, tak myślę i zdania nie zmienię w pewnych kwestiach. Zaczynając, już będąc w ciąży zawzięłam się, że będę karmić córeczkę piersią, bo to zdrowe, najlepsze dla dziecka, wygodne i tanie.

Jako, że Marysia urodziła się w 37 tygodniu, była malusieńka i tak szalenie zależało mi żeby wynagrodzić jej ten ciężki czas spędzony w moim brzuchu, kiedy to nie dość, ze miała małowodzie, była ułożona pośladkowo, to od 25 tygodnia ciąży, walczyłyśmy by tę ciążę utrzymać. I tak bardzo chciałam jej wynagrodzić to wszystko, że się zawzięłam, pomijając ból po cesarce, po której zbierałam się gorzej niż bym przewidziała w najgorszych scenariuszach, już w pierwszej dobie wyciskałam z siebie tę drogocenną siarę próbując nafaszerować swoje dziecko nią tak, by stanowiła klosz odpornościowy na całe życie. Takie cudne wyobrażenia tego karmienia z wpatrzonym dzieciątkiem w twoje oczy jedzące maminego cycusia miałam, że gdy się okazało, że się nic nie udaje, że maleństwo ważące niespełna 2,5 kg ma główkę mniejszą od wielkiej piersi, która w dodatku ma wklęsłe sutki uniemożliwiało karmienie.

Mała nie umiała jeść za nic w świecie! W dodatku pomoc położnych na oddziale była fatalna. Jak już przychodziły pomóc, to co chwila inna z innymi teoriami i poradami laktacyjnymi. Początkowo nie miałam pokarmu, to był koszmar. W drugiej dobie, kiedy już zaczęłam jako tako się poruszać, wzięłam Marysię do osobnego pokoju za ścianą, gdzie robili pielęgnację noworodków, był tam taki fotel bujany, wielki na babkę metr siedemdziesiąt pięć, ale usiadłam z tą moją małą wygłodniałą istotką, nogi mi wisiały, za nic w świecie nie było wygody karmienia, ale zaczęłam nas uczyć. Ona zasypiała, denerwowała się, każde kilka sekund owocnego karmienia było dla mnie wielką nagrodą. Jednak to wielki wysiłek dla takiego maleństwa. Minęła pierwsza godzina starań, druga, trzecia, zmieniły się położne na zmianie. Przyszła noc, a ja nadal tam siedziałam z nią i uczyłam nas tej pięknej przygody, która wtedy była katorgą dla nas obu. Spędziłam 6 godzin na tym fotelu. Położne przychodziły, proponowały dokarmienie, kazały mi iść się położyć: "...bo zaraz nam Pani zemdleje", a Marysia była nienajedzona i już bardzo płakała.

O 3 w nocy oddałam ją jednej z położnych. Siedziałam w łazience i ryczałam. Ryczałam tak mocno, że wszystko mnie jeszcze bardziej bolało. Bo co ze mnie za matka, która nie potrafi nakarmić własnego dziecka?! Mała przyjechała w łóżeczku po jakiś 15 minutach, najedzona i zadowolona, zaraz zasnęła. Przyszedł czas wypisu ze szpitala, ja nie dałam za wygraną. Kupiłam mieszankę jak radziły położne, ale w domu, w naszych cudownych warunkach, na wygodnym fotelu, z poduszką do karmienia, w spokoju, wszystko wyglądało inaczej. Karmiłam Marysię godzinami, wrastałam w fotel, żeby nauczyła się jeść. Dałyśmy radę. Doczekałam się tych sarnich oczu wpatrzonych we mnie podczas jedzenia. To najpiękniejszy widok. To nasze chwile, takie intymne, bliskie, jedyne. Dało się. Były problemy, zapalenia, ból. Jednak mój upór wygrał, a przecież mogłam powiedzieć, że nie miałam pokarmu, no bo nie miałam. Do tego te wklęsłe sutki.

Nasza przygoda trwała rok. Uważam, że rok to optimum. To jest bardzo indywidualna kwestia, ale przy obecnych badaniach i tak nieźle bo z ostatnich statystyk wynika, że po 6 miesiącu życia dzieci karmionych wyłącznie piersią jest 3,7%. Karmienie drugiej córeczki, Zuzi było o wiele łatwiejsze. Umiałam, wiedziała co i jak, pierś matki była gotowa do karmienia jeszcze mniejszej niż Marysia istotki. Istotka ta jednak chyba silniejsza, lub bardziej żarłoczna. Dorwała się pierwszego dnia i trwało tak do 11 miesiąca. I gdy z Marysią, później już karmienie było samą przyjemnością, z racji tego, że była jedynym dzieckiem, miałam więcej czasu, mogłam jej dawać siebie w 100%, z Zuzią bywało różnie. Jak to z drugim dzieckiem. W pośpiechu, na rękach, na stojąco, mieszając poranną owsiankę, w aucie i te wiecznie, przerwane noce. To dziecko nie spało, ono wiecznie czuwało i czasem nie zdążyłam się położyć, by znów musieć ją nosić i karmić, taką miała chęć bycia przy mnie. Życiowi doradcy ;) twierdzili, że mleko już zbyt wodniste, że dziecko się nie najada. To nie prawda, dziecko się najada mlekiem matki zawsze, tym bardziej, ze zjadło naleśnika na kolację, bo prawie ma już roczek, ale potrzebuje być blisko. Tym bardziej Zu, ona przywarła do mnie tak mocno, że jej lęk separacyjny trwał do 13 miesiąca. I to było najbardziej uciążliwe, męczące i nie będę tu kłamać, że było pięknie i kolorowo.

Tylko niewyobrażalnie wielka miłość do niej była w stanie powstrzymać mnie czasem przed czynami nieludzkimi :D Ale na jeden czyn, dla niektórych nieludzki, się zdecydowałam i zaczęłam podawać powoli mojej przywartej córce mieszankę. Trwało to długo, nauczyła się pić z butli. I to wieczne wiszenie na mnie i cycuchu się zakończyło, bo przecież do diaska, mój komfort psychiczny też się chyba liczy, prawda?! Muszę ją jeszcze oduczyć wkładania mi za bluzkę ręki, OMG jak mnie to wkurza - miała któraś z Was taki przypadek?! I choć wiem, że za niedługo ocknę się bez mojego przywartego ssaka do mnie i może nie zdążę zauważyć nawet, że ta przepiękna przygoda zwana "mleczną drogą" się w moim życiu zakończyła. Ale co wygrałam dla swoich dzieci, to nasze :) I z wielką łzą w oku będę oglądać te zdjęcia, bo już nigdy tak pięknie, z tak wielką miłością i zaufaniem nikt nie będzie się na mnie TAK patrzył.

Opowiedzcie mi swoją historię z karmieniem... <3 

 

Podobał się artykuł?

Przyznaj mu ocenę

44
0
Udostępnij artykuł:

Autor:
Wojslandia
Blogerka
www.wojslandia.blogspot.com

Skąd czerpię energię? Z pasji do życia! Znajdziesz u mnie masę inspiracji, porad, przepisów. Dla dorosłych i dla dzieci. Zdrowo i nieszablonowo. Wnętrza, kuchnia i zwariowana rodzina - Aga, Kuba i dwie Rozkoszniaczki - Marysia i Zuza. Witaj :)


Komentarze:

mamaskarbow
post napisany:

Z corka niestety karmienie piersią się nie udało. Za to z synem tak. I powiem szczerze że kocham moje maluszki ponad wszystko choć są momenty że mam chęć wyjść i nie wrócić. Jest tak ciężko. Niestety macierzyństwo nie jest usłane różami. Mi trafiły się dwojka mega wymagających dzieci. Do tego jedno i drugie miało kolki. A syn ma jeszcze dyshezje. Teraz zaczął zabkowac więc już wogole kosmos na maksa. 


0 0
zgłoś post
do moderacji
Madzia1989e
post napisany:

Takze uwazam, ze artykul za dlugi, choc jest ciekawy. Temat zdrowia psychicznego matki jest bardzo popularny i w dzisiejszych czasach czesto mlode matki nie daja sobie z tym rady.Jak dla mnie to czuje sie spelniona matka i okres macierzynstwa i karmienia piersia jest pieknym czasem spedzonym z Maluszkiem.


0 0
zgłoś post
do moderacji
Angie1001
post napisany:

Trochę długi ten artykuł. Trochę się przy nim zmeczylam. Co do karmienia piersią. W szpitalach w tv wszędzie mówią o tym że najlepiej jest karmić piersią. Bardzo duży nacisk jest na to a tak na prawdę to od nas zależy co zrobimy :) okres karmienia piersią to był dla mnie idealny czas i bliskość z dzieckiem :) 


0 0
zgłoś post
do moderacji
Ewelina 26
post napisany:

Obecnie jest tak duży nacisk na to, żeby karmić piersią, że część kobiet niestety sobie z tym nie radzi. Dlatego dobrze że ten temat został poruszony. Zbyt duże oczekiwania otoczenia, a zwłaszcza najbliższych w tym względzie mogą zrobić bardzo duża krzywdę 


0 0
zgłoś post
do moderacji
Paulina
post napisany:

Mimo że po porodzie nie miałam pokarmu i karmiłam synka z butelki to w domu udało się karmić tylko piersią bo pokarm się pojawił przy powrocie do domu. Nie wspominając o tych pięknych oczkach wpatrzonych we mnie podczas karmienia, coś pięknego.


0 0
zgłoś post
do moderacji
ziolowa04
post napisany:

Moja historia z karmieniem nie była długa niestety...już w samym szpitalu zostało dziecku podane mleko modyfikowane :( nie potrafiłam sobie z karmieniem sama poradzić a niestety panie w szpitalu też nie służyły zbytnio pomocą. Liczę że za drugim razem pójdzie nam zdecydowanie lepiej!



0 0
zgłoś post
do moderacji
Agnieszka
post napisany:

Zdrowie psychiczne każdej karmiącej matki jest najważniejsze od tego zależy nasze nastawienie do karmienia piersią a trzeba pamiętać że dziecko każdy nasz stan odczuwa. Dla mnie od początku karmienie było czymś przyjemnym i bardzo lubialam zbliskosc z moim dzieckiem 


0 0
zgłoś post
do moderacji
Mlodamama92
post napisany:

Zdrowie psychiczne matki jest najwazniejsze. Niestety dosc czesto spotykamy sie z tym, ze kazdy wywiera na nas presję. Tak bylo ze mna. Nie chcialam karmic piersia wiec musialam wysluchiwac tych wszystkich komentarzy, ze jak to przeciez to najlepsze dla dziecka.. 


0 0
zgłoś post
do moderacji
MamaElf
post napisany:

Jakby to nie zabrzmiało to po czasie czuje się lepiej z tym że tak wyszło i nie karmie piersią  Chyba byłam wtedy bardziej zmęczona i zestresowana. Może to egoistyczne ale dzieci też czują nasze emocje i chyba obie to źle znosilysmy 


0 0
zgłoś post
do moderacji
olgamaron
post napisany:

Ja w szpitalu miałam wygodę  położne pomagały dostawic synka do piersi i miały na stanie nawet poduszkę do karmienia gdyby która mama potrzebowała  Mój synek od początku ładnie łapał pierś, która na szczęście nie była za duża. Mógł jesc cały czas nie odrywając się od cyca 


0 0
zgłoś post
do moderacji
Zgłoszenie postu do moderacji

Pomóż nam zrozumieć, co się stało

Krótko uzasadnij przyczynę zgłoszenia posta

Zgłoszenie postu do moderacji

Twoje zgłoszenie zostało przyjęte

Nasi moderatorzy przyjrzą się zgłoszonej przez Ciebie sprawie

Polecane produkty
Dermedic:

Emulsja ochronna SPF 30
Emulsja ochronna SPF 30
od 1. miesiąca życia
Czytaj więcej »
Emulsja do kąpieli emoliacyjnych
Emulsja do kąpieli emoliacyjnych
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »

Polecane produkty Dermedic:

Emulsja ochronna SPF 30
od 1. miesiąca życia
Czytaj więcej »
Emulsja do kąpieli emoliacyjnych
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »

Polecane produkty Dermedic:

Emulsja ochronna SPF 30
od 1. miesiąca życia
Czytaj więcej »
Emulsja do kąpieli emoliacyjnych
od 1. dnia życia
Czytaj więcej »